czwartek, 12 września 2013

dragon's lullaby

if you don’t believe
you still have protection
if you don’t believe
you are happy right now

what kind of story should I tell you
to help your mind?

if you are sure
it’s a long way to the truth
if you are sure
only the chosen get there

what kind of picture should I draw
so that you are there?

if you believe
you are so complicated
if you believe
you are the only one

what more experience do you need
to feel the unity you are?

czwartek, 5 września 2013

przepis na rozstanie

Czy jesteś gotowy pożegnać trudne wspomnienia? Już dziś!


Każdy z nas przeżywał w życiu coś trudnego, bardzo trudnego. Wspomnienie tych dawnych historii potrafi skutecznie zepsuć nam humor. Przypomina nam jak bardzo jesteśmy dalecy od ideału, jak bardzo nie zasługujemy na radość i szczęście, jak bardzo jesteśmy biedne i jak bardzo nas skrzywdzono. Wierzymy, że to prawda.

Jednak przychodzi taki dzień, ten dzień, kiedy czujesz gotowość aby pożegnać te wszystkie wspomnienia. Możesz zdecydować, że to będzie dzisiaj. Nie ma już na co dłużej czekać. Weź sobie to, co dobre dla ciebie już dziś. Jeśli ktokolwiek może ci zabronić dostępu to tylko ty sama, ty sam.

Czy wiesz, że tylko ty podejmujesz decyzję, co mieszka w twojej głowie, co w niej przechowujesz. To, co uznasz za bardzo ważne będzie mieszkać długo, długo i wracać do ciebie. Cała reszta, miliony spraw, odczuć, myśli, wrażeń, które uznajesz za nieistotne przelecą przez twój umysł nie zostawiając śladu. Po co w takim razie łapać te najtrudniejsze sprawy? Odbierz im to wielkie znaczenie. Pożegnaj wszystkie swoje złe wspomnienia.

Zamknij oczy i wyobraź sobie jak machasz im na pożegnanie. Niech odejdą. Zobacz jak w miarę oddalania przestają być ważne, blakną i odlatują w niebyt. Nawet te najstraszniejsze, te najboleśniejsze, te naj naj naj – nawet one znikają na horyzoncie twoich myśli. Nie wrócą jeśli nie będą już ważne. Tak jak miliony spraw.

Czy jesteś gotowa pożegnać się z nimi na zawsze? Co się zmieni, kiedy ich już nie będzie?

Twoje życie trwa. Od dzisiaj ty decydujesz co jest dla ciebie naprawdę ważne i chcesz aby zostało z tobą na długo. To przecież ty nadajesz rangę temu co w tobie i wokoło ciebie. Które wspomnienia zapiszesz sobie na dobre? Które zaprosisz aby zamieszkały z tobą na stałe. W co chcesz wierzyć?

Dla mnie najlepsze są te, od których robi się ciepło na samą myśl. Łatwo je poznać, kiedy wracają.

Zapisuj te najlepsze dla siebie. Resztę puść z wiatrem. No bo czemu nie, no nie?

czwartek, 1 sierpnia 2013

blog operacyjny - subtelna chirurgia języka

Upalny, wakacyjny poranek. Jesteśmy w piątkę: trzy przyjaciółki, jeden przyjaciel, w tym jedna para, malutka córeczka pary i psica. Mężczyzna krząta się po kuchni. Szykuje śniadanie. Wcale nie od święta.

Gadamy.
- Wiecie jaka jest żeńska forma słowa chirurg? – pyta nas Marta.
Konsternacja. Próbujemy wymyślić odpowiednią formę, ale słowa grzęzną na mieliźnie. Nic się nie daje ulepić. Chirurg…chirurga? Niepewne próby, dużo zabawy. Już w trakcie mówienia, słyszymy, że nie trafiamy w tę dobrą formę.
- Mieliśmy podobnie – opowiada dalej Marta, przytaczając rozmowę ze swoim mężem chirurgiem i znajomymi – zadaliśmy sobie takie pytanie i nie będąc pewnymi poprawnej formy ani nawet nie będąc pewnymi jej istnienia zajrzeliśmy do słownika. I było! Uwaga! Chirurgica i chirurżka.

- Cooo? Chirurgica? Chirurżka? - nasze niewyraźne miny mówiły wszystko.

Na marginesie, słownik w wordzie oczywiście też nie zna tych słów. Natomiast wie, że nazwę word należy poprawić i zapisać dużą literą.

- Chirurgica? Kto to wymyślił/a, przecież to brzmi obraźliwie – takie były pierwsze konstatacje – nie chcę nigdy trafić pod nóż chirurgicy, mowy nie ma!
Za to drugie określenie zaczynało się nam podobać.

Moje odczucia były podobne. Chirurżka przypadła mi do gustu. No i znam tak brzmiące wyrazy. Oczywiście nie chodzi tu o zbieżne znaczenia. Raczej o fakt, że język polski pięknie szeleści i zgrzyta, proszę: różdżka, wróżka, różki, strużka. W takim otoczeniu chirurżka nie brzmi wcale egzotycznie, czy dziwacznie ale swojsko. Chirurgica, która nikomu z nas nie przypadła do uszu też ma swoją rodzinę dźwiękową: diablica, iglica. Plątanie się znaczeń utrudniało bezproblemowe przyjęcie chirurgicy do swojego słownika.

A Ty? – pada pytanie – używasz żeńskich odmian zawodów?
Oczywiście – odparłam – od wielu lat. Jestem z nimi osłuchana, brzmią dla mnie naturalnie, bo stały się częścią mojego świata. Psycholożki, biolożki, adwokatki, kierowniczki, radczynie prawne, naukowczynie idą biodro w biodro z pielęgniarkami, sprzątaczkami, nauczycielkami, gospodyniami, kucharkami.
A kierowca? – spytała Marta.
Kierowczyni, rzecz jasna – odpowiedziałam bez wahania i uśmiechnęłam się.

Słownik wordowy podkreśla słowa niestosowne. A to biolożka mu nie pasuje, a to naukowczyni, a to kierowczyni. Mój tekst jest dla niego co najwyżej słabą klasówką z dyktanda. Czy zatem word obnaża moją niewiedzę, czy swoją? Przy okazji odzwierciedlając naszą genderową kondycję? Nie znamy żeńskich odpowiedników nazw zawodów a nawet te znane kłują nas w uszy, bo nie często przewijają się przez język. Nawykowo (jaka jest właściwie przyczyna?) ustawimy się w rzędzie obok pani dyrektor, pani doktor, pani psycholog, pani adwokat, czy radcy prawnego. Dodamy tę „panią”, a zawód niech już lepiej brzmi poważnie, nie? Przecież w naszym języku brzmi to tak naturalnie. Inaczej ma się sprawa z… weźmy na przykład pielęgniarkę i panią pielęgniarz? A co powiecie na sprzątaczkę i panią sprzątacz? Wpadły wam kiedykolwiek takie określenie w uszy? Za to gospodyni i gospodarz brzmią dumnie i pięknie, prawda? A kto jest lepszy kucharka czy kucharz? W restauracjach więcej jest kobiet szefów kuchni, czy szefowych? I na koniec: prezydent i …? prostytutka i …?

Wracamy do rozmowy przy śniadaniu.
- Tak, używam – rozkręciłam się – przechodziłam oczywiście etap "zgrzytania", czyli osłuchiwania się z nowymi słowami w moim słowniku. Praktyka w ich stosowaniu czyni je w końcu typowymi. Teraz bardzo je lubię. Przez język do serca i głowy! Kiedy zmieniasz język jakim się posługujesz, zmieniasz też widzenie świata, który cię otacza. To jeden z możliwych elementów zmiany.

– A dla mnie, to może być trochę komplikowanie spraw. Kiedy mówię adwokat czy chirurg to myślę ogólnie, wcale nie o mężczyźnie i wyrażam szacunek – dodał Richie.

- Richie, właśnie w tym rzecz. Na tym to polega. Używasz męskiej formy a odczucie masz takie, że to forma ogólna. Czemu tak jest? Ten sposób widzenia świata, głęboko wrósł w nasz język. Kiedyś tylko mężczyźni mieli prawo i przywilej wykonywania wielu profesji. Wszystkich płatnych? Stąd takie „naturalne” odczucia. W naszym świecie nadal wychodzi na to, że aby utrzymać rangę zawodu i szacunek najlepiej trzymać się męskiej formy. Ja chcę to zmieniać!

Riche postanowił przeprowadzić badania środowiskowe na berlińskiej uczelni, na której pracuje. W języku niemieckim podobnie jak w polskim istnieją żeńskie formy określające zawody. Ciekawe w jakim stopniu są w użyciu. Jak to wygląda w języku formalnym i potocznym. Czy ktoś o to zabiega?

Język jakiego używamy nie tylko opowiada o naszych życiowych postawach, wzajemnych relacjach, ale też z ogromną siłą wpływa na nie. Niezależnie od tego czy robi to w sposób dramatyczny, czy też subtelny, mniej widoczny. Nawet jeśli coś wydaje się naturalne, warto przyglądać się, poddawać w wątpliwość, no i zmieniać dla dobra wszystkich. Wiele już w naszej historii odkręciliśmy „pozornie naturalnych kwestii”. I wymaga to trudu. I bywa skomplikowane. Ale jest możliwe, warte zachodu i wschodu.

Śniadanie na tarasie prawie gotowe. Myślę o naszej piątce, krzątającej się wokół stołu. Nawet psica się krzątała, wścibiając swój duży nos w nasze sprawy. Lubimy się bardzo. W różnych konfiguracjach również bardzo kochamy. Nasz wzajemny szacunek do siebie jest naturalny. Słychać to w języku. Nie przeszkadza nam również fakt, że powszechnie używamy na przykład liczby mnogiej preferującej przecież rodzaj męski.

Mimo wszystko jestem orędowniczką wprowadzania żeńskich końcówek. I osłuchiwania się z nimi od najmłodszych lat, w domu, w przedszkolu, w szkole. Tak, żeby wrosły sobie w nasz język. I tworzyły wspólną przestrzeń równej różnorodności. To rodzi szacunek, naturalnie.



wtorek, 16 lipca 2013

Sedna's song

ok, you all know these stories
her father is ugly, he is
a bad person
a stupid guy
he left his wife, her mum
as many men do
cause it's his private life
his own right

his choices, you hate them
his attitude, you turn your head
you try to keep yourself away
you know you can't find a better way

yes, you are not a little girl
tell me, why this shit happens again
you can do nothing, only watch
your father's life, remember

your eyes don't cry while
your heart is full of pain
do you still wait for him?
for what?
the time is changing, isn't it?
the wind brings love
to the door

the deepest answer
you've ever got
stronger, more true
you've ever thought
helps you abandon
rage and hope
to see
with love
the weakness

czwartek, 27 czerwca 2013

jak nie poszliśmy do łóżka

chciałem! lecz to twoją jest winą, dziewczyno
chciałem! lecz ty mnie brutalnie i siłą
na ziemię sprowadziłaś, to masz czego chciałaś
już nie chcę, widzisz?
ha! zimnym prysznicem mnie zlałaś?!
ooo, nie myśl sobie!
ani jeden włos mokry na mej głowie!

już ja wiem i nie raz słyszałem
te dąsy, te pląsy
te wasze sposoby, zamknę w jednym zdaniu:
"rób co każę, bo się obrażę"
czyż się mylę, głupiutka? niejedna z miliona
łatwo was przejrzeć wszystkie
sprawa obnażona!

ja właśnie tutaj stoję
na ziemi spotkać się z tobą miałam
czy choć trochę z obłoków ściągnąć cię zdołałam?

jeśli cię zaś szarpnęłam, czego robić nie chcę
to przepraszam, wybacz
gdybyś mi zaufał
wpadłbyś w moje ręce

i o tym właśnie mówię
tylko tego chcecie
"złapię w swoje rączki
zapomnij o świecie"

zapomnij o świecie, na chwilę
spójrz na mnie, na siebie
zapomnij o szczytach
spójrz głęboko, w ziemię

jeśli ty w moich ramionach
na chwilę, odnajdziesz się cały
ja w twoich
przytulnie
przytulę świat mały

tutaj na ziemi jest woda
pragnieniu wychodzi na przeciw
orzeźwia, otrzeźwia, obmywa

tutaj na ziemi jest gleba
rodzi i karmi swe dzieci
z brzucha do brzucha przelewa

tutaj na ziemi jest czucie
rozkoszy ciału nie szczędzi
boli, miłuje, faluje

tutaj na ziemi jest ciało
mieli je wszyscy święci
w darze na chwilę, na ziemi

tutaj na ziemi jest życie
które prowadzi do śmierci


Ryś Uszatek posłuchał
westchnął i przydreptał
łapkę położył na moim kolanie
sprawa jest przegrana
chłopak nie przestanie
póki co
mężczyzna w swym przebraniu kroczy
zapętla swe ścieżki
zamydla swe oczy
na każdy odruch serca
na ziemskie wołanie
Hyc! 
wskoczy ponad siebie
jak na zawołanie

i kiedy na swej górze, bezpieczny, się chwieje
stamtąd ci odpowie 
i chłodem zawieje

choć nie lubi zimy
a mrozu unika
jeszcze się nie spostrzegł
że jak bałwan fika

wtorek, 11 czerwca 2013

przytomna nieświadomość

Całą mądrość masz w sobie. Ty znasz rozwiązania.

Czy tylko wiara w głęboki sens tych słów czyni je prawdziwymi?

A co, jeśli w to nie wierzysz? A co, jeśli nie potrafisz dostrzec rozwiązań? A co, jeśli ich nie masz?
Jaka jest kolejność zdarzeń? Nie wierzysz, to nie widzisz, więc ich nie ma? Nie ma ich, więc nie widzisz, więc nie wierzysz? Nie wierzysz, bo ich nie ma, więc ich nie widzisz? Nie widzisz, więc ich nie ma, to nie wierzysz?

Masz wrażenie, że to, czego pragniesz, jest nieosiągalne. I temu prędzej dasz wiarę.
Zresztą życie tylko potwierdza tę smutną konstatację. Świat się jakby sprzysiągł, żeby nie dać ci tego, za czym tęsknisz. Jaka jest kolejność zdarzeń?

Czasem nawet, przyznaj, przyjemnie jest na głos wyrazić tę „niewiarę”. Lub „wiarę”, w niemożność. Jeśli zgrabnie umiesz posłużyć się słowem, wyjdzie z tego niebanalna historia. Czasem dobrze jest obrazić się na zły los. Może sztuka z tego nie powstanie, ale inni dostaną po nosie chociaż, za twoją krzywdę.

Cierpienie – smutek, strach, wstyd, rozczarowanie – upchane po kątach od niepamiętnych lat, od czasu do czasu boleśnie dopada cię w ciele.

A ty nie chcesz go w swoim życiu. Tęsknisz do czegoś. Przecież twoja intuicja przeczuwa i podpowiada ci, że może być inaczej. Gdzie jesteś? – pyta – gdzie jesteś, ty, przepełniona miłością, w pełni swej mocy, nie przemocy, bezpieczny, chroniona a jednak otwarty na to, co niesie życie i śmierć?

Nie cierpisz więc tej szarej beznadziei i chcesz od niej uciec. Obawiasz się, że to ona właśnie odgradza cię. Od czego? Jeśli musisz uciekać, to jesteś w pędzie. Spójrz, za czym w takim razie gonisz? Jest takie jedno powiedzenie, gonić za szczęściem…lecz przecież wiesz, że twoja głęboka intuicja nie o szczęściu ci szepcze. Czyżbyś więc wpadł w ślepy zaułek?

Uciekasz, bo szukasz ulgi, ukojenia. Kontaktu z tym, co głęboko w tobie intuicja przechowuje. I choć jesteś na wiecznym wygnaniu, chwilami doświadczasz w ciele błogostanu. W czym znajdujesz ukojenie? Czy to rujnuje ci zdrowie, czy wręcz przeciwnie?
Czy to cię ogłupia, czy przynosi kolejne dyplomy? Czy pcha w samotność, czy do ludzi?
Czy tak naprawdę tak wielkie to ma znaczenie? W jaki sposób uciekasz? Jeśli się zatrzymasz, z kolejną falą utracisz błogostan, a stare, tak niechciane uczucia przyjdą znów do ciebie.

Najwierniejsi z nich towarzysze. What the hell are they doing here??!!

Mówisz mi o tym wszystkim, piszesz. A ja dostrzegam w tej historii wplecioną najgłębszą mądrość. Jasną drogę, którą wytycza twoja intuicja. Wskazówki, które ustawiła, są jak drogowskazy. Kiedy nauczysz się je widzieć, nie sposób, abyś je przegapił. Wystarczy tylko historie odrobinę obrać z tego, co stare, z nawyku, co wyschnięte na wiór, dyndające jak mleczak na ostatnim już włosku. I nie ja to wymyśliłam. Ja to tylko dostrzegłam w tobie. W tym, co powiedziałeś, w tym, co napisałaś.