Upalny, wakacyjny poranek. Jesteśmy w piątkę: trzy przyjaciółki, jeden przyjaciel, w tym jedna para, malutka córeczka pary i psica. Mężczyzna krząta się po kuchni. Szykuje śniadanie. Wcale nie od święta.
Gadamy.
- Wiecie jaka jest żeńska forma słowa chirurg? – pyta nas Marta.
Konsternacja. Próbujemy wymyślić odpowiednią formę, ale słowa grzęzną na mieliźnie. Nic się nie daje ulepić. Chirurg…chirurga? Niepewne próby, dużo zabawy. Już w trakcie mówienia, słyszymy, że nie trafiamy w tę dobrą formę.
- Mieliśmy podobnie – opowiada dalej Marta, przytaczając rozmowę ze swoim mężem chirurgiem i znajomymi – zadaliśmy sobie takie pytanie i nie będąc pewnymi poprawnej formy ani nawet nie będąc pewnymi jej istnienia zajrzeliśmy do słownika. I było! Uwaga! Chirurgica i chirurżka.
- Cooo? Chirurgica? Chirurżka? - nasze niewyraźne miny mówiły wszystko.
Na marginesie, słownik w wordzie oczywiście też nie zna tych słów. Natomiast wie, że nazwę word należy poprawić i zapisać dużą literą.
- Chirurgica? Kto to wymyślił/a, przecież to brzmi obraźliwie – takie były pierwsze konstatacje – nie chcę nigdy trafić pod nóż chirurgicy, mowy nie ma!
Za to drugie określenie zaczynało się nam podobać.
Moje odczucia były podobne. Chirurżka przypadła mi do gustu. No i znam tak brzmiące wyrazy. Oczywiście nie chodzi tu o zbieżne znaczenia. Raczej o fakt, że język polski pięknie szeleści i zgrzyta, proszę: różdżka, wróżka, różki, strużka. W takim otoczeniu chirurżka nie brzmi wcale egzotycznie, czy dziwacznie ale swojsko. Chirurgica, która nikomu z nas nie przypadła do uszu też ma swoją rodzinę dźwiękową: diablica, iglica. Plątanie się znaczeń utrudniało bezproblemowe przyjęcie chirurgicy do swojego słownika.
A Ty? – pada pytanie – używasz żeńskich odmian zawodów?
Oczywiście – odparłam – od wielu lat. Jestem z nimi osłuchana, brzmią dla mnie naturalnie, bo stały się częścią mojego świata. Psycholożki, biolożki, adwokatki, kierowniczki, radczynie prawne, naukowczynie idą biodro w biodro z pielęgniarkami, sprzątaczkami, nauczycielkami, gospodyniami, kucharkami.
A kierowca? – spytała Marta.
Kierowczyni, rzecz jasna – odpowiedziałam bez wahania i uśmiechnęłam się.
Słownik wordowy podkreśla słowa niestosowne. A to biolożka mu nie pasuje, a to naukowczyni, a to kierowczyni. Mój tekst jest dla niego co najwyżej słabą klasówką z dyktanda. Czy zatem word obnaża moją niewiedzę, czy swoją? Przy okazji odzwierciedlając naszą genderową kondycję? Nie znamy żeńskich odpowiedników nazw zawodów a nawet te znane kłują nas w uszy, bo nie często przewijają się przez język. Nawykowo (jaka jest właściwie przyczyna?) ustawimy się w rzędzie obok pani dyrektor, pani doktor, pani psycholog, pani adwokat, czy radcy prawnego. Dodamy tę „panią”, a zawód niech już lepiej brzmi poważnie, nie? Przecież w naszym języku brzmi to tak naturalnie. Inaczej ma się sprawa z… weźmy na przykład pielęgniarkę i panią pielęgniarz? A co powiecie na sprzątaczkę i panią sprzątacz? Wpadły wam kiedykolwiek takie określenie w uszy? Za to gospodyni i gospodarz brzmią dumnie i pięknie, prawda? A kto jest lepszy kucharka czy kucharz? W restauracjach więcej jest kobiet szefów kuchni, czy szefowych? I na koniec: prezydent i …? prostytutka i …?
Wracamy do rozmowy przy śniadaniu.
- Tak, używam – rozkręciłam się – przechodziłam oczywiście etap "zgrzytania", czyli osłuchiwania się z nowymi słowami w moim słowniku. Praktyka w ich stosowaniu czyni je w końcu typowymi. Teraz bardzo je lubię. Przez język do serca i głowy! Kiedy zmieniasz język jakim się posługujesz, zmieniasz też widzenie świata, który cię otacza. To jeden z możliwych elementów zmiany.
– A dla mnie, to może być trochę komplikowanie spraw. Kiedy mówię adwokat czy chirurg to myślę ogólnie, wcale nie o mężczyźnie i wyrażam szacunek – dodał Richie.
- Richie, właśnie w tym rzecz. Na tym to polega. Używasz męskiej formy a odczucie masz takie, że to forma ogólna. Czemu tak jest? Ten sposób widzenia świata, głęboko wrósł w nasz język. Kiedyś tylko mężczyźni mieli prawo i przywilej wykonywania wielu profesji. Wszystkich płatnych? Stąd takie „naturalne” odczucia. W naszym świecie nadal wychodzi na to, że aby utrzymać rangę zawodu i szacunek najlepiej trzymać się męskiej formy. Ja chcę to zmieniać!
Riche postanowił przeprowadzić badania środowiskowe na berlińskiej uczelni, na której pracuje. W języku niemieckim podobnie jak w polskim istnieją żeńskie formy określające zawody. Ciekawe w jakim stopniu są w użyciu. Jak to wygląda w języku formalnym i potocznym. Czy ktoś o to zabiega?
Język jakiego używamy nie tylko opowiada o naszych życiowych postawach, wzajemnych relacjach, ale też z ogromną siłą wpływa na nie. Niezależnie od tego czy robi to w sposób dramatyczny, czy też subtelny, mniej widoczny. Nawet jeśli coś wydaje się naturalne, warto przyglądać się, poddawać w wątpliwość, no i zmieniać dla dobra wszystkich. Wiele już w naszej historii odkręciliśmy „pozornie naturalnych kwestii”. I wymaga to trudu. I bywa skomplikowane. Ale jest możliwe, warte zachodu i wschodu.
Śniadanie na tarasie prawie gotowe. Myślę o naszej piątce, krzątającej się wokół stołu. Nawet psica się krzątała, wścibiając swój duży nos w nasze sprawy. Lubimy się bardzo. W różnych konfiguracjach również bardzo kochamy. Nasz wzajemny szacunek do siebie jest naturalny. Słychać to w języku. Nie przeszkadza nam również fakt, że powszechnie używamy na przykład liczby mnogiej preferującej przecież rodzaj męski.
Mimo wszystko jestem orędowniczką wprowadzania żeńskich końcówek. I osłuchiwania się z nimi od najmłodszych lat, w domu, w przedszkolu, w szkole. Tak, żeby wrosły sobie w nasz język. I tworzyły wspólną przestrzeń równej różnorodności. To rodzi szacunek, naturalnie.
czwartek, 1 sierpnia 2013
wtorek, 16 lipca 2013
Sedna's song
ok, you all know these stories
her father is ugly, he is
a bad person
a stupid guy
he left his wife, her mum
as many men do
cause it's his private life
his own right
his choices, you hate them
his attitude, you turn your head
you try to keep yourself away
you know you can't find a better way
yes, you are not a little girl
tell me, why this shit happens again
you can do nothing, only watch
your father's life, remember
your eyes don't cry while
your heart is full of pain
do you still wait for him?
for what?
the time is changing, isn't it?
the wind brings love
to the door
the deepest answer
you've ever got
stronger, more true
you've ever thought
helps you abandon
rage and hope
to see
with love
the weakness
her father is ugly, he is
a bad person
a stupid guy
he left his wife, her mum
as many men do
cause it's his private life
his own right
his choices, you hate them
his attitude, you turn your head
you try to keep yourself away
you know you can't find a better way
yes, you are not a little girl
tell me, why this shit happens again
you can do nothing, only watch
your father's life, remember
your eyes don't cry while
your heart is full of pain
do you still wait for him?
for what?
the time is changing, isn't it?
the wind brings love
to the door
the deepest answer
you've ever got
stronger, more true
you've ever thought
helps you abandon
rage and hope
to see
with love
the weakness
czwartek, 27 czerwca 2013
jak nie poszliśmy do łóżka
chciałem! lecz to twoją jest winą, dziewczyno
chciałem! lecz ty mnie brutalnie i siłą
na ziemię sprowadziłaś, to masz czego chciałaś
już nie chcę, widzisz?
ha! zimnym prysznicem mnie zlałaś?!
ooo, nie myśl sobie!
ani jeden włos mokry na mej głowie!
już ja wiem i nie raz słyszałem
te dąsy, te pląsy
te wasze sposoby, zamknę w jednym zdaniu:
"rób co każę, bo się obrażę"
czyż się mylę, głupiutka? niejedna z miliona
łatwo was przejrzeć wszystkie
sprawa obnażona!
ja właśnie tutaj stoję
na ziemi spotkać się z tobą miałam
czy choć trochę z obłoków ściągnąć cię zdołałam?
jeśli cię zaś szarpnęłam, czego robić nie chcę
to przepraszam, wybacz
gdybyś mi zaufał
wpadłbyś w moje ręce
i o tym właśnie mówię
tylko tego chcecie
"złapię w swoje rączki
zapomnij o świecie"
zapomnij o świecie, na chwilę
spójrz na mnie, na siebie
zapomnij o szczytach
spójrz głęboko, w ziemię
jeśli ty w moich ramionach
na chwilę, odnajdziesz się cały
ja w twoich
przytulnie
przytulę świat mały
tutaj na ziemi jest woda
pragnieniu wychodzi na przeciw
orzeźwia, otrzeźwia, obmywa
tutaj na ziemi jest gleba
rodzi i karmi swe dzieci
z brzucha do brzucha przelewa
tutaj na ziemi jest czucie
rozkoszy ciału nie szczędzi
boli, miłuje, faluje
tutaj na ziemi jest ciało
mieli je wszyscy święci
w darze na chwilę, na ziemi
tutaj na ziemi jest życie
które prowadzi do śmierci
Ryś Uszatek posłuchał
westchnął i przydreptał
łapkę położył na moim kolanie
sprawa jest przegrana
chłopak nie przestanie
póki co
mężczyzna w swym przebraniu kroczy
zapętla swe ścieżki
zamydla swe oczy
na każdy odruch serca
na ziemskie wołanie
Hyc!
wskoczy ponad siebie
jak na zawołanie
i kiedy na swej górze, bezpieczny, się chwieje
stamtąd ci odpowie
i chłodem zawieje
choć nie lubi zimy
a mrozu unika
jeszcze się nie spostrzegł
że jak bałwan fika
chciałem! lecz ty mnie brutalnie i siłą
na ziemię sprowadziłaś, to masz czego chciałaś
już nie chcę, widzisz?
ha! zimnym prysznicem mnie zlałaś?!
ooo, nie myśl sobie!
ani jeden włos mokry na mej głowie!
już ja wiem i nie raz słyszałem
te dąsy, te pląsy
te wasze sposoby, zamknę w jednym zdaniu:
"rób co każę, bo się obrażę"
czyż się mylę, głupiutka? niejedna z miliona
łatwo was przejrzeć wszystkie
sprawa obnażona!
ja właśnie tutaj stoję
na ziemi spotkać się z tobą miałam
czy choć trochę z obłoków ściągnąć cię zdołałam?
jeśli cię zaś szarpnęłam, czego robić nie chcę
to przepraszam, wybacz
gdybyś mi zaufał
wpadłbyś w moje ręce
i o tym właśnie mówię
tylko tego chcecie
"złapię w swoje rączki
zapomnij o świecie"
zapomnij o świecie, na chwilę
spójrz na mnie, na siebie
zapomnij o szczytach
spójrz głęboko, w ziemię
jeśli ty w moich ramionach
na chwilę, odnajdziesz się cały
ja w twoich
przytulnie
przytulę świat mały
tutaj na ziemi jest woda
pragnieniu wychodzi na przeciw
orzeźwia, otrzeźwia, obmywa
tutaj na ziemi jest gleba
rodzi i karmi swe dzieci
z brzucha do brzucha przelewa
tutaj na ziemi jest czucie
rozkoszy ciału nie szczędzi
boli, miłuje, faluje
tutaj na ziemi jest ciało
mieli je wszyscy święci
w darze na chwilę, na ziemi
tutaj na ziemi jest życie
które prowadzi do śmierci
Ryś Uszatek posłuchał
westchnął i przydreptał
łapkę położył na moim kolanie
sprawa jest przegrana
chłopak nie przestanie
póki co
mężczyzna w swym przebraniu kroczy
zapętla swe ścieżki
zamydla swe oczy
na każdy odruch serca
na ziemskie wołanie
Hyc!
wskoczy ponad siebie
jak na zawołanie
i kiedy na swej górze, bezpieczny, się chwieje
stamtąd ci odpowie
i chłodem zawieje
choć nie lubi zimy
a mrozu unika
jeszcze się nie spostrzegł
że jak bałwan fika
wtorek, 11 czerwca 2013
przytomna nieświadomość
Całą mądrość masz w sobie. Ty znasz rozwiązania.
Czy tylko wiara w głęboki sens tych słów czyni je prawdziwymi?
A co, jeśli w to nie wierzysz? A co, jeśli nie potrafisz dostrzec rozwiązań? A co, jeśli ich nie masz?
Jaka jest kolejność zdarzeń? Nie wierzysz, to nie widzisz, więc ich nie ma? Nie ma ich, więc nie widzisz, więc nie wierzysz? Nie wierzysz, bo ich nie ma, więc ich nie widzisz? Nie widzisz, więc ich nie ma, to nie wierzysz?
Masz wrażenie, że to, czego pragniesz, jest nieosiągalne. I temu prędzej dasz wiarę.
Zresztą życie tylko potwierdza tę smutną konstatację. Świat się jakby sprzysiągł, żeby nie dać ci tego, za czym tęsknisz. Jaka jest kolejność zdarzeń?
Czasem nawet, przyznaj, przyjemnie jest na głos wyrazić tę „niewiarę”. Lub „wiarę”, w niemożność. Jeśli zgrabnie umiesz posłużyć się słowem, wyjdzie z tego niebanalna historia. Czasem dobrze jest obrazić się na zły los. Może sztuka z tego nie powstanie, ale inni dostaną po nosie chociaż, za twoją krzywdę.
Cierpienie – smutek, strach, wstyd, rozczarowanie – upchane po kątach od niepamiętnych lat, od czasu do czasu boleśnie dopada cię w ciele.
A ty nie chcesz go w swoim życiu. Tęsknisz do czegoś. Przecież twoja intuicja przeczuwa i podpowiada ci, że może być inaczej. Gdzie jesteś? – pyta – gdzie jesteś, ty, przepełniona miłością, w pełni swej mocy, nie przemocy, bezpieczny, chroniona a jednak otwarty na to, co niesie życie i śmierć?
Nie cierpisz więc tej szarej beznadziei i chcesz od niej uciec. Obawiasz się, że to ona właśnie odgradza cię. Od czego? Jeśli musisz uciekać, to jesteś w pędzie. Spójrz, za czym w takim razie gonisz? Jest takie jedno powiedzenie, gonić za szczęściem…lecz przecież wiesz, że twoja głęboka intuicja nie o szczęściu ci szepcze. Czyżbyś więc wpadł w ślepy zaułek?
Uciekasz, bo szukasz ulgi, ukojenia. Kontaktu z tym, co głęboko w tobie intuicja przechowuje. I choć jesteś na wiecznym wygnaniu, chwilami doświadczasz w ciele błogostanu. W czym znajdujesz ukojenie? Czy to rujnuje ci zdrowie, czy wręcz przeciwnie?
Czy to cię ogłupia, czy przynosi kolejne dyplomy? Czy pcha w samotność, czy do ludzi?
Czy tak naprawdę tak wielkie to ma znaczenie? W jaki sposób uciekasz? Jeśli się zatrzymasz, z kolejną falą utracisz błogostan, a stare, tak niechciane uczucia przyjdą znów do ciebie.
Najwierniejsi z nich towarzysze. What the hell are they doing here??!!
Mówisz mi o tym wszystkim, piszesz. A ja dostrzegam w tej historii wplecioną najgłębszą mądrość. Jasną drogę, którą wytycza twoja intuicja. Wskazówki, które ustawiła, są jak drogowskazy. Kiedy nauczysz się je widzieć, nie sposób, abyś je przegapił. Wystarczy tylko historie odrobinę obrać z tego, co stare, z nawyku, co wyschnięte na wiór, dyndające jak mleczak na ostatnim już włosku. I nie ja to wymyśliłam. Ja to tylko dostrzegłam w tobie. W tym, co powiedziałeś, w tym, co napisałaś.
Czy tylko wiara w głęboki sens tych słów czyni je prawdziwymi?
A co, jeśli w to nie wierzysz? A co, jeśli nie potrafisz dostrzec rozwiązań? A co, jeśli ich nie masz?
Jaka jest kolejność zdarzeń? Nie wierzysz, to nie widzisz, więc ich nie ma? Nie ma ich, więc nie widzisz, więc nie wierzysz? Nie wierzysz, bo ich nie ma, więc ich nie widzisz? Nie widzisz, więc ich nie ma, to nie wierzysz?
Masz wrażenie, że to, czego pragniesz, jest nieosiągalne. I temu prędzej dasz wiarę.
Zresztą życie tylko potwierdza tę smutną konstatację. Świat się jakby sprzysiągł, żeby nie dać ci tego, za czym tęsknisz. Jaka jest kolejność zdarzeń?
Czasem nawet, przyznaj, przyjemnie jest na głos wyrazić tę „niewiarę”. Lub „wiarę”, w niemożność. Jeśli zgrabnie umiesz posłużyć się słowem, wyjdzie z tego niebanalna historia. Czasem dobrze jest obrazić się na zły los. Może sztuka z tego nie powstanie, ale inni dostaną po nosie chociaż, za twoją krzywdę.
Cierpienie – smutek, strach, wstyd, rozczarowanie – upchane po kątach od niepamiętnych lat, od czasu do czasu boleśnie dopada cię w ciele.
A ty nie chcesz go w swoim życiu. Tęsknisz do czegoś. Przecież twoja intuicja przeczuwa i podpowiada ci, że może być inaczej. Gdzie jesteś? – pyta – gdzie jesteś, ty, przepełniona miłością, w pełni swej mocy, nie przemocy, bezpieczny, chroniona a jednak otwarty na to, co niesie życie i śmierć?
Nie cierpisz więc tej szarej beznadziei i chcesz od niej uciec. Obawiasz się, że to ona właśnie odgradza cię. Od czego? Jeśli musisz uciekać, to jesteś w pędzie. Spójrz, za czym w takim razie gonisz? Jest takie jedno powiedzenie, gonić za szczęściem…lecz przecież wiesz, że twoja głęboka intuicja nie o szczęściu ci szepcze. Czyżbyś więc wpadł w ślepy zaułek?
Uciekasz, bo szukasz ulgi, ukojenia. Kontaktu z tym, co głęboko w tobie intuicja przechowuje. I choć jesteś na wiecznym wygnaniu, chwilami doświadczasz w ciele błogostanu. W czym znajdujesz ukojenie? Czy to rujnuje ci zdrowie, czy wręcz przeciwnie?
Czy to cię ogłupia, czy przynosi kolejne dyplomy? Czy pcha w samotność, czy do ludzi?
Czy tak naprawdę tak wielkie to ma znaczenie? W jaki sposób uciekasz? Jeśli się zatrzymasz, z kolejną falą utracisz błogostan, a stare, tak niechciane uczucia przyjdą znów do ciebie.
Najwierniejsi z nich towarzysze. What the hell are they doing here??!!
Mówisz mi o tym wszystkim, piszesz. A ja dostrzegam w tej historii wplecioną najgłębszą mądrość. Jasną drogę, którą wytycza twoja intuicja. Wskazówki, które ustawiła, są jak drogowskazy. Kiedy nauczysz się je widzieć, nie sposób, abyś je przegapił. Wystarczy tylko historie odrobinę obrać z tego, co stare, z nawyku, co wyschnięte na wiór, dyndające jak mleczak na ostatnim już włosku. I nie ja to wymyśliłam. Ja to tylko dostrzegłam w tobie. W tym, co powiedziałeś, w tym, co napisałaś.
czwartek, 25 kwietnia 2013
śmierć w blasku pełni
Patrzę na mojego psa Ludzia. Śpi. Kiedyś spokojnie, cichutko, bezszelestnie. Teraz jak parowóz. Ciężko mu oddychać. Świszczy, sapie. Znalazłam go 6 lat temu w schronisku. Przestraszony do granic możliwości, 2 letni wilczurek, prawie słowacki. Prawie, robi różnicę. Jest jeszcze lepszy. Tak mi się wydaje, serce mi tak podpowiada, bo nie klepnęłam nigdy w tyłek słowackiego...owczarka.
Za niedługo rocznica przybycia Ludzia do mojego życia. Mogę spokojnie powiedzieć, że urodził się u mnie na nowo. Nie wszystkie lęki mu przeszły, ale to cudowny, mądry, niezwykle figlarny wilczurek! Do tego ma zacięcie nauczyciela i niejedną psicę nauczył swoich zabaw. Potwierdzą to zapewne Salsa, Mela, Tajga, Beza, Ziomka i, ostatnimi czasy, Lula.
Teraz umiera. Jest chory i choroba powolutku go ogarnia. Zwija.
Odpuściłam wszelkie leczenie. Nie jeździmy już na chemię, choć moglibyśmy. I pewnie dałoby radę uzyskać jeszcze trochę remisji, balansując na granicy tejże i zrujnowania zdrowia z powodu aplikowania trucizny. Nie daję mu sterydów, choć weterynarz pewnie by zalecił, jako "jakiś" lek w sytuacji nie podjęcia chemii. W ogóle nie pokazujemy się już w lecznicach. Wiem, że nie da się wyleczyć Ludzia. Nie uciekam przed śmiercią trzymając go na smyczy. Dopuściłam swoją niemoc w tej sprawie. Ludziu nie będzie umierał w cieniu mojej walki o jego życie.
Zatrzymuję się i zwracam w jego stronę. Ludziu podąża więc swoją ścieżka, nie boi się tego, co się w nim dzieje, instynktownie dostosowuje się. Nie boli go, nie cierpi. Żyje powolutku, skromniej i skromniej, i nie opuszcza go radość, jaką w sobie nosi. A ja mu towarzyszę i pomagam. Częściej na siebie patrzymy. Więcej w nas jeszcze skupienia, doceniania faktu, że jesteśmy razem. Ludziu trzyma się mnie jeszcze bardziej, dużo się przytula. Kto zna Ludzia, ten może pomyśleć, że bardziej się już nie da. Da się i to nie z lęku ale z wyboru.
Jeśli jest cud narodzin to czemu śmierć nie miałaby być cudem? Uczę się wraz z moim ukochanym psim przyjacielem tak o niej myśleć. Nie z daleka, ale kiedy jest tak bliska. Kiedy jej dotykam.
Choć chciałabym, żeby Ludziu był ze mną jak najdłużej, dziękuję za to, że odchodzi.
A on, póki co, robi to w podskokach.
Dziś jest pełnia, w kalendarzu Spirala 2013 przeczytałam wiersz Aniji Miłuńskiej:
Kiedy przychodzi czas korzenia,
kobieta ptak karmi
Korzeniową Kobietę.
Miodem ją karmi,
miodem, właśnie tak!
Korzeniowa kobieta w ziemi mieszka
miodem pachnie, miodem, właśnie tak!
Korzeniowa kobieta ciszę karmi
nie-słowem, bez-dźwiękiem, właśnie tak!
Nie pytaj uszu, bo nie usłyszą
nie pytaj oczu, bo nie zobaczą
korzeniowej kobiety nie znajdą, o nie!
Wodą spłyń, przenikając, dotykaj, wodą
miękko, miękko, mięciutko, właśnie tak!
Od korzenia, od korzenia się rośnie
każde drzewo ci powie, drzewo każde
od korzenia, od korzenia, właśnie tak!
W ciszy miodnej, w bezsłownej-początek
miodem spłyń do początku, właśnie miodem
korzeniowej kobiety pokarmem się stań!
Korzeniowa kobieta w ziemi mieszka
miodem się karmi, miodem, właśnie tak!
Ludziu, spłyń sobie miodem do korzeni.
czwartek, 4 kwietnia 2013
NLP- nie bój się
- słyszałeś o NLP?
- tak, to jakaś megamanipulacja, stary
- ale co konkretnie?
- daj spokój, robią ci wodę z mózgu, jakaś podejrzana sprawa
My NLP-owcy mamy różne sposoby. Na przykład unikamy skrótu NLP, używając nazwy programowanie neurolingwistyczne. Choć to jedno i to samo, pewnie liczymy na to, że pełna nazwa nie brzmi podejrzanie i źle się kojarzyć nie będzie. Bywa, że ze słownika, którym operujemy w odniesieniu do oferowanych usług coachingowych, w ogóle eliminujemy hasło NLP. W skrócie, czy w pełnej nazwie, nieważne. Na co dzień jednak większość z nas korzysta z narzędzi NLP, jakich rzetelnie uczyliśmy się w dwuletniej, głęboko humanistycznej i etycznej szkole, w Polskim Instytucie NLP. Właśnie dzięki owym narzędziom skutecznie i efektywnie wspomagamy proces zmiany u klientów.
Czym dla mnie jest NLP, czyli programowanie neurolingwistyczne? W paru, mam nadzieję, przystępnych słowach.
Po pierwsze i najważniejsze powstawało dzięki praktyce, rzetelnej obserwacji ludzi, którzy byli wyjątkowi w jakiejś dziedzinie albo też żyli w poczuciu szczęścia i satysfakcji, którym po prostu coś w życiu wychodziło naprawdę dobrze.
Z daleka widać, że jednym z nas pewne rzeczy wychodzą lepiej, podczas gdy inni mają jeszcze coś do zrobienia, aby osiągnąć zadowalający poziom. Jednak, jeśli przyłożymy szkło powiększające… to… ujrzymy masę niezwykle cennych szczegółów. Twórcy NLP rozgryzali zatem występujące w naturze strategie, którymi się posługujemy. I te, prowadzące nas do oczekiwanych rezultatów, i te, które wyprowadzają nas na manowce. Rozkładali wszystko na czynniki pierwsze, dzięki czemu uzyskali dostęp m.in. do emocji, przekonań, wartości, poczucia tożsamości czy misji, które wpływały na konkretne działania i ich efektywność. Stworzyli ćwiczenia, które umożliwiają pracę ze wszystkimi tymi elementami, które składają się na całość procesów.
Jeśli więc możliwe jest rozpisanie kolejnych kroków tak szczegółowo: co występuje, po czym, co jest następstwem czego, może warto doświadczyć owego procesu w powiększeniu i w zwolnionym tempie, modyfikując go w miarę swoich potrzeb. Twój mózg w tym czasie przytomnie, od pierwszego razu, odnotuje zmianę, jaką wprowadzisz. Każdą powtórką, ćwiczeniem, praktyką wzmocnisz ten nowy zapis. Nie ma znaczenia, czy weźmiesz na tapetę historię z przeszłości, temat na dziś, sprawę na wczoraj czy nowo obrany cel. Możesz, korzystając z NLP, ustawić sobie kolejne kroki, najefektywniej dla siebie. Budować i przebudowywać, dodawać zasoby, czerpać ze wszystkich źródeł, jakie znasz. Jeśli je znasz, to na pewno je masz.
Kiedy jesteśmy dziećmi, pod opieką swoich najbliższych, niczym gąbki chłoniemy otaczający nas świat. Poznajemy świat i reguły, które nim rządzą, a dokładniej reguły, którym wiarę dało nasze najbliższe otoczenie. Uczymy się spontanicznie, modelując, naśladując. W niemalże ciągłym stanie asocjacji nasze skorupki nasiąkają tym, czym na... w tym przypadku dużo szybciej, zaczynają trącić. W ten sposób budujemy naszą osobistą mapę świata. Każdy jakąś ma. Cały system przekonań o świecie, o sobie, o wszystkim. Żadna z tych map nie opisuje terytorium. Mimo że nie odzwierciedla ona rzeczywistości, daje nam takie właśnie złudzenie. Dlaczego? Bo działa perfekcyjnie, jak filtr. Dopóki lecimy na automatycznym pilocie, to, co nie pasuje do naszej mapy, jest ignorowane przez świadomość, to, co ją potwierdza - zauważamy.
NLP to możliwość rozbudowania swojej mapy, porównania z innymi, dzielenia się tymi „lepszymi”. Która jest lepsza? To indywidualna kwestia, zależna od kryteriów, jakie dla nas mają znaczenie. Tak czy siak nanoszenie kolejnych zmian na osobistą mapę rozwija nas, poszerza możliwości, otwiera nowe ścieżki, daje większy wybór. Można sobie coś nadpisać, można sobie coś dopisać. Jak kto woli. To, co w początkowym okresie życia zapisywało się automatycznie, teraz wymaga trochę naszej pracy. Plus jest taki, że mamy wybór, co chcemy mieć na mapie.
W podobny sposób przebiega na przykład proces nauki języka. Szybko i bezboleśnie do pewnego wieku. Potem trzeba się już nieco natrudzić, aby się nauczyć. Bywa, że idzie bardzo ciężko. I może właśnie wtedy przydałaby się szczypta NLP, aby namierzyć przyczynę trudności. Bo może się okazać, że na naszej mapie jak wół stoi zapisane przekonanie: nie mam talentu do języków obcych. Z takim wpisem na mapie, który (prawo natury) musi się sam potwierdzać w przyrodzie, będzie trudno o dobre efekty. Więc co ty na to, żeby zamienić to na coś innego? Co byś chciała w zamian? Z NLP to jest możliwe.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)