Łza się kręci w oku
Świat się zmienia wokół
łza się kręci
Jeszcze nie chcę zmiany
Jeszcze chcę do mamy
jeszcze chcę
Trzymać się kurczowo
Wiem, że to niezdrowo
trzymać się
Potoczy mnie zmiana
Chciana, czy niechciana
potoczy mnie
Uczę się ufności
W świetle i ciemności
Uczę się Jej
wtorek, 28 lutego 2017
czwartek, 25 czerwca 2015
podwodna dobranocka
Rekin młotem rytm
wybija
Chłopczyk do snu już się
zwija
Raz i dwa, i trzy, i
tysiąc
Nie chce zasnąć, mogę
przysiąc
Jeszcze chwila manta
dotrze
Ja go uśpię, stary
łotrze
Choć chłopczyku w
skrzydła moje
Zaśniesz zanim pyknę
w boję
Śledzie na to, my
ławicą
Przykryjemy dziecku
lico
Barakuda już się
skrada
Chłopczyk w śledzie
się zapada
Jak w pierzynkę z
rybek stu
Śpij chłopczyku, u u
u
Szkaradnica wprost do
skały
Przytuliła łebek mały
Humbak wielki niczym
słoń
Opadł do snu w ciemną
toń
Mruga rekin wielorybi
Już śpi prawie? Ani
chybi
Parrot, Angel i Box Fishe
upraszamy was o ciszę
Napoleon duża ryba
Śpi na boku i nie
gdyba
Już ocean cały mruczy
Śpimy, śpimy, nikt
nie buczy
I murena też nie
piśnie
Choć na pyszczek coś
się ciśnie
Płaszczka w piasku
się zaryła
Chłopczyk śni, że
ryba piła
Skrzydła swe
skrzydlica stroszy
Niech tu nikt się nie
panoszy
Ja i Cesarz z Dużym
Okiem
Straż trzymamy tuż
pod bokiem
Lucjan nie śpi, my to
wiemy
Nocnej ryby nic nie
zmieni
Z ośmiornicą, znany
temat
W nocy skrobie swój
poemat
Pożyczonym piórem
pisze
a gdy pisze woli
ciszę
Zaś gdy wena jej
odpłynie
W swe ramiona się
zawinie
Przycupnięta gdzieś
przy rafie
Duma jaki strój ma w
szafie
Nocne marki zmorzy
ranek
Dla nich wieczór to
poranek
Tym zaś, którzy
chrapią smacznie
Jutro nowy dzień się
zacznie
niedziela, 15 lutego 2015
biała wiewiórka
Wiewiórko, wiewiórko
Skaczesz przez podwórko!
Wiewiórko, wiewiórko
Skaczesz przez podwórko!
Po modrzewiach biegasz
I na świerkach mieszkasz
Gryziesz swe orzeszki
Jak ptaszek nie ćwierkasz
Wiewiórko, wiewiórko
Spadłaś na podwórko
Wiewiórko, wiewiórko
Spadłaś na podwórko
Kto Cię z życia odarł?
I cóż Ci się stało?
Prosto skacz do nieba
Żałuj życia mało!
Wiewiórko, wiewiórko…
Skaczesz przez podwórko!
Wiewiórko, wiewiórko
Skaczesz przez podwórko!
Po modrzewiach biegasz
I na świerkach mieszkasz
Gryziesz swe orzeszki
Jak ptaszek nie ćwierkasz
Wiewiórko, wiewiórko
Spadłaś na podwórko
Wiewiórko, wiewiórko
Spadłaś na podwórko
Kto Cię z życia odarł?
I cóż Ci się stało?
Prosto skacz do nieba
Żałuj życia mało!
Wiewiórko, wiewiórko…
poniedziałek, 10 marca 2014
Malutki Szamanek
taki mały bęben
z Rysia łapką na napiętej membranie
poprosił mnie ostatniego wieczora
zabierz mnie z tej półki z książkami
zabierz mnie tam gdzie Ty jedziesz
bardzo tego chcę
choć tylko do połowy zmieścił się w
płócienną torbę wiedźmina
wystroił się na wyjazd
tej nocy
Ogień pierwszy dla nas buzował
Niebo czarne rozświetlało moc
Księżyca i Gwiazd
a mój szamański bębenek
z Rysia łapką na napiętej membranie
wywijał wniebowzięty
w tylu rękach zagrał
tyle bębnów widział
w tylu rytmach zanurzyć się zdołał
I duzi na nim grali
I mała Maja na nim grała
I grał
I leżał
I słuchał
I grzał się
na koniec sam
zasnął na wielkim bębnie
zmęczony i wniebowzięty
sobota, 18 stycznia 2014
let them go
the waning moon just after full
I can’t sleep
anymore
I’m crying, crying
yes, I need
to tell you all
before we meet
my stories which you’ll never hear
let me talk
to you
I’m talking, talking
yes, I need
to calm me down
after we meet
wyznanie
Pełny księżyc ledwo maleć zaczął
ja już nie mogę
spać
płaczę, płaczę
wszystko chcę ci powiedzieć
nim spojrzę w twoją twarz
te historie, których nie usłyszysz
pozwól, opowiem Ci
tak
mówię, mówię
potrzebuje tej słodkiej ciszy
gdy spojrzę w twoją twarz
I can’t sleep
anymore
I’m crying, crying
yes, I need
to tell you all
before we meet
my stories which you’ll never hear
let me talk
to you
I’m talking, talking
yes, I need
to calm me down
after we meet
wyznanie
Pełny księżyc ledwo maleć zaczął
ja już nie mogę
spać
płaczę, płaczę
wszystko chcę ci powiedzieć
nim spojrzę w twoją twarz
te historie, których nie usłyszysz
pozwól, opowiem Ci
tak
mówię, mówię
potrzebuje tej słodkiej ciszy
gdy spojrzę w twoją twarz
poniedziałek, 16 września 2013
wyobraź sobie, że zawsze masz czas
Sprawdź jak często mówisz sobie i innym, że brakuje ci czasu, że masz go za mało. Jak często cierpisz, bo nie masz czasu na rzeczy, na które naprawdę masz ochotę.
Każdy z nas doświadcza takiego stanu. Dlaczego tak się dzieje? I czy możemy temu jakoś zaradzić? Spróbujmy. Jestem pewna, że coś da się zrobić.
Najpierw pomyśl, tak na poważnie, co naprawdę chcesz zmienić, co konkretnie osiągnąć?
Bo:
wiesz przecież, że dopóki nie wygrasz w lotto nie rzucisz pracy i nie pojedziesz na Seszele, żeby tam już tylko odpoczywać, leżąc do góry brzuchem (jak długo?) i cieszyć się życiem. Wiesz przecież, że obiad sam się nie ugotuje, a okna w domu same nie umyją. Wiesz, że jeśli nie będziesz się uczyła do egzaminu czy klasówki małe są szanse, że zdasz i małe są szanse, że będziesz coś umiał. Wiesz, że jeśli zarwiesz noc następnego dnia będziesz nie do życia. Lista jest długa i to nie są żarty.
Większość naszych aktywności życiowych postrzegamy w kategoriach obowiązku i nie kojarzy nam się to z przyjemnością. Jednak obowiązek to coś w rodzaju konstrukcji myślowej, nic więcej. To my decydujemy w naszej głowie, co jest OBOWIĄZKIEM a co PRZYJEMNOŚCIĄ. To, co robimy w ciągu naszego życia to są po prostu bardzo zróżnicowane czynności, które można opisać używając różnych kryteriów. Na przykład: rodzaj włożonego wysiłku (intelektualny, fizyczny), czas trwania, planowanie, specyficzne umiejętności potrzebne do realizacji, ilość osób, specyfika relacji (kto dla kogo i za co). Całkowicie niewinne charakterystyki, prawda?
No dobrze. Kiedy jednak myślimy o jakimś działaniu, w ten sposób, że jest obowiązkiem (czyli czymś, czego nie lubimy) nieubłaganie pojawią się kolejne skojarzenia, pasujące do naszych przekonań. Najczęstsze jakie ja znam, to:
jak tu się od tego uwolnić, czemu muszę to robić, nie chcę tego robić, niech ktoś inny zrobi to za mnie, nie mam już na to siły, marzy mi się coś innego, jestem zła, że muszę to robić, jestem sfrustrowany, nie mam czasu dla siebie... Cały ten pakiet jest mało przyjemny, zgodzisz się? Odnajdujesz w nim swoje myśli? Może masz jeszcze jakieś?
Poczynając więc od pierwszej etykiety „obowiązku”, przechodząc potem przez wszystkie myśli, które z nim ci się wiążą wpływasz nieubłaganie na to, jak postrzegasz to, co masz do zrobienia i jak się w tym wszystkim czujesz. Jak tygrys uwięziony w klatce? Gruszka w kompocie? No jak?
Chcesz więc zmiany: nowej pracy, nowych przyjaciół, innej szkoły i to przecież nie są żarty.
Zanim więc dokonasz radykalnych zmian, albo nie robiąc ich skażesz się na wieczne cierpienie spróbuj dobrze rozeznać się w tym, co masz już teraz.
Zauważ ten moment, kiedy łączysz nieprzyjemne odczucia z niewinnymi działaniami. Myślisz, że to one stają się powodem twojego cierpienia, które odczuwasz. Zauważ, że pomijasz prawdziwego sprawcę - cały proces myślowy, o którym było powyżej. Jeśli więc chcesz czuć coś innego zacznij myśleć w inny sposób. Porzuć utarte ścieżki i spójrz na to, co masz do zrobienia jak na najwspanialszą rzecz w życiu. Chcę cię przekonać, że to jest możliwe.
Zrób jedno ćwiczenie. Przypomnij sobie jakiś obowiązek i jakąś przyjemność. Najlepiej pierwszą, która przyjdzie ci do głowy. Scharakteryzuj obie najbardziej szczegółowo jak się da. Pamiętaj, nie chodzi mi o to, co o tym myślisz, ale z czego składa się konkretnie to działanie.
Niech to będzie długa lista detali.
A teraz uwaga! Odwróć kota ogonem! Przywołaj jakąś nową PRZYJEMNOŚĆ pasującą do charakterystyki OBOWIĄZKU. I nowy obowiązek pasujący do charakterystyki PRZYJEMNOŚCI.
Bądź pewien, że taki sposób patrzenia pozwoli ci odnaleźć radość i satysfakcję z wielu rzeczy, których wcześniej nie lubiłaś. Nabierzesz praktyki i będziesz wiedział, co na pewno chcesz zmienić i w jaki sposób. Czy jest konieczność ruszania się z fotela. Połącz obowiązki z przyjemnościami. Okaże się, że zawsze masz czas.
Każdy z nas doświadcza takiego stanu. Dlaczego tak się dzieje? I czy możemy temu jakoś zaradzić? Spróbujmy. Jestem pewna, że coś da się zrobić.
Najpierw pomyśl, tak na poważnie, co naprawdę chcesz zmienić, co konkretnie osiągnąć?
Bo:
wiesz przecież, że dopóki nie wygrasz w lotto nie rzucisz pracy i nie pojedziesz na Seszele, żeby tam już tylko odpoczywać, leżąc do góry brzuchem (jak długo?) i cieszyć się życiem. Wiesz przecież, że obiad sam się nie ugotuje, a okna w domu same nie umyją. Wiesz, że jeśli nie będziesz się uczyła do egzaminu czy klasówki małe są szanse, że zdasz i małe są szanse, że będziesz coś umiał. Wiesz, że jeśli zarwiesz noc następnego dnia będziesz nie do życia. Lista jest długa i to nie są żarty.
Większość naszych aktywności życiowych postrzegamy w kategoriach obowiązku i nie kojarzy nam się to z przyjemnością. Jednak obowiązek to coś w rodzaju konstrukcji myślowej, nic więcej. To my decydujemy w naszej głowie, co jest OBOWIĄZKIEM a co PRZYJEMNOŚCIĄ. To, co robimy w ciągu naszego życia to są po prostu bardzo zróżnicowane czynności, które można opisać używając różnych kryteriów. Na przykład: rodzaj włożonego wysiłku (intelektualny, fizyczny), czas trwania, planowanie, specyficzne umiejętności potrzebne do realizacji, ilość osób, specyfika relacji (kto dla kogo i za co). Całkowicie niewinne charakterystyki, prawda?
No dobrze. Kiedy jednak myślimy o jakimś działaniu, w ten sposób, że jest obowiązkiem (czyli czymś, czego nie lubimy) nieubłaganie pojawią się kolejne skojarzenia, pasujące do naszych przekonań. Najczęstsze jakie ja znam, to:
jak tu się od tego uwolnić, czemu muszę to robić, nie chcę tego robić, niech ktoś inny zrobi to za mnie, nie mam już na to siły, marzy mi się coś innego, jestem zła, że muszę to robić, jestem sfrustrowany, nie mam czasu dla siebie... Cały ten pakiet jest mało przyjemny, zgodzisz się? Odnajdujesz w nim swoje myśli? Może masz jeszcze jakieś?
Poczynając więc od pierwszej etykiety „obowiązku”, przechodząc potem przez wszystkie myśli, które z nim ci się wiążą wpływasz nieubłaganie na to, jak postrzegasz to, co masz do zrobienia i jak się w tym wszystkim czujesz. Jak tygrys uwięziony w klatce? Gruszka w kompocie? No jak?
Chcesz więc zmiany: nowej pracy, nowych przyjaciół, innej szkoły i to przecież nie są żarty.
Zanim więc dokonasz radykalnych zmian, albo nie robiąc ich skażesz się na wieczne cierpienie spróbuj dobrze rozeznać się w tym, co masz już teraz.
Zauważ ten moment, kiedy łączysz nieprzyjemne odczucia z niewinnymi działaniami. Myślisz, że to one stają się powodem twojego cierpienia, które odczuwasz. Zauważ, że pomijasz prawdziwego sprawcę - cały proces myślowy, o którym było powyżej. Jeśli więc chcesz czuć coś innego zacznij myśleć w inny sposób. Porzuć utarte ścieżki i spójrz na to, co masz do zrobienia jak na najwspanialszą rzecz w życiu. Chcę cię przekonać, że to jest możliwe.
Zrób jedno ćwiczenie. Przypomnij sobie jakiś obowiązek i jakąś przyjemność. Najlepiej pierwszą, która przyjdzie ci do głowy. Scharakteryzuj obie najbardziej szczegółowo jak się da. Pamiętaj, nie chodzi mi o to, co o tym myślisz, ale z czego składa się konkretnie to działanie.
Niech to będzie długa lista detali.
A teraz uwaga! Odwróć kota ogonem! Przywołaj jakąś nową PRZYJEMNOŚĆ pasującą do charakterystyki OBOWIĄZKU. I nowy obowiązek pasujący do charakterystyki PRZYJEMNOŚCI.
Bądź pewien, że taki sposób patrzenia pozwoli ci odnaleźć radość i satysfakcję z wielu rzeczy, których wcześniej nie lubiłaś. Nabierzesz praktyki i będziesz wiedział, co na pewno chcesz zmienić i w jaki sposób. Czy jest konieczność ruszania się z fotela. Połącz obowiązki z przyjemnościami. Okaże się, że zawsze masz czas.
Subskrybuj:
Posty (Atom)