Proszę Państwa! brawa, brawa!
zaraz zacznie się zabawa
w cyrku świata dziś witamy
wszystko mamy, wszystko damy!
zamrozimy w żyłach krew
serca staną dęba, wdech
uwięzimy w klatkach z lwami
i sypniemy dolarami!
pokażemy sztuczek moc
nim wpadniecie w sen pod koc!
iluminacje i kulminacje
i breweria i mizeria
słowem wir, wirtuozeria!
oto cyrk naszego świata
beczka śmiechu!
tratatata
oto cyrk naszego świata
garnitury i garsonki,
tratatata, tratatata!
polityka!
tratatata
kościół, papież!
tratatata
sąd najwyższy!
tratatata
korporacje!
tratatata
piłka nożna!
tratatata
oto cyrk naszego świata
wojna!
trrrrratatata, trrrrratatata, trrrrratatata
głośniej brawa, państwo mili
byście dobrze sie bawili!
jeszcze głośniej! pan i pani
dalej! bądźcie znów pijani
wszystko czego wy się tkniecie
w cyrku zagra! chyba wiecie?!
W górę ręce!
mi w podzięce
a czy moje imię znacie?
kto wam taki bal zmalował?
kto szum w głowy załadował?
kto was zwiódł, omamił, zawiódł?
kto wam zabrał, niby dzieciom
słodycz, łaskę, zaufanie
zniszczył miłość i kochanie
zerwał nici połączenia
złotem napchał wam kieszenie
wciąż są puste?
strach i bieda?
majstersztyk!
tego mi trzeba
ile to już lat tysięcy
kręcę cyrkiem
ludzkiej nędzy
brawa, brawa
to dopiero jest zabawa!
a kim jestem?
nie wiem sam
taki ze mnie sztukmistrz cham!
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
piątek, 16 marca 2012
ryś uszatek - początek historii
narodziny, tajemnica
Ogień Smoczycy ją tutaj sprowadził
kroplą wody, w kształcie serca
na Ziemi posadził
dużą jak Słońce ofiarowała ją Woda
-do świata mego idź dziecko
wymarzona pogoda!
Babcia Księżyc właśnie w szóstym dniu swojego wzrastania była
i z tą szóstką, daną w dniu narodzin
wnuczka odtąd żyła
16 lipca, w niedzielę, dziewczynka przybyła w ziemskie rodziców ramiona
od dnia pierwszego miłości jak wody spragniona
nie zaszczytów
nie władzy
nie klejnotów
chciała
miłości, czułych spojrzeń, bliskości dla ciała
Mama jest i Tata
Domek, starszy Brat
Siostrzyczka, sad jabłkowy
ukochany świat
lecz cóż to? cóż się stało?
wielkie wodne serce
nie chronione prawem duchowych korzeni
skąpało się w lęku
w lęku ludzkich cieni
czemu tak sie stało
i czy tak być miało?
skąd przyszła, kim była
...wszystko zapomniała
o Ogniu, o Wodzie, o Babci, o Smoku
...nic już nie wiedziała
czemu tak sie stało
i czy tak być miało?
to wszystko Małpa z gałęzi dyndając widziała
i niewiele myśląc
Dziewczynce na ratunek
za przewodniczkę się ofiarowała
oj, miała Małpa sztuczki, już ona wiedziała
jak coś podkraść, czym sie przypodobać
zmałpować kogo trzeba!
I kąsać umiała!
Dziewczynka czego mogła w mig się nauczyła
lecz lęku z serca swego tak się nie pozbyła
zły sen, król lęk ją dręczył
miłości odmówił istnienia
za bliskość przemoc wręczył
serca podrzucał z kamienia! Z kamienia?
wiele lat upłyneło
ścieżki lęku kręte
Dziewczynkę, Dziewczynę, Kobietę
zmieniały w zaklęte!
czemu tak sie stało
i czy tak być miało?
Ogień Smoczycy ją tutaj sprowadził
kroplą wody, w kształcie serca
na Ziemi posadził
dużą jak Słońce ofiarowała ją Woda
-do świata mego idź dziecko
wymarzona pogoda!
Babcia Księżyc właśnie w szóstym dniu swojego wzrastania była
i z tą szóstką, daną w dniu narodzin
wnuczka odtąd żyła
16 lipca, w niedzielę, dziewczynka przybyła w ziemskie rodziców ramiona
od dnia pierwszego miłości jak wody spragniona
nie zaszczytów
nie władzy
nie klejnotów
chciała
miłości, czułych spojrzeń, bliskości dla ciała
Mama jest i Tata
Domek, starszy Brat
Siostrzyczka, sad jabłkowy
ukochany świat
lecz cóż to? cóż się stało?
wielkie wodne serce
nie chronione prawem duchowych korzeni
skąpało się w lęku
w lęku ludzkich cieni
czemu tak sie stało
i czy tak być miało?
skąd przyszła, kim była
...wszystko zapomniała
o Ogniu, o Wodzie, o Babci, o Smoku
...nic już nie wiedziała
czemu tak sie stało
i czy tak być miało?
to wszystko Małpa z gałęzi dyndając widziała
i niewiele myśląc
Dziewczynce na ratunek
za przewodniczkę się ofiarowała
oj, miała Małpa sztuczki, już ona wiedziała
jak coś podkraść, czym sie przypodobać
zmałpować kogo trzeba!
I kąsać umiała!
Dziewczynka czego mogła w mig się nauczyła
lecz lęku z serca swego tak się nie pozbyła
zły sen, król lęk ją dręczył
miłości odmówił istnienia
za bliskość przemoc wręczył
serca podrzucał z kamienia! Z kamienia?
wiele lat upłyneło
ścieżki lęku kręte
Dziewczynkę, Dziewczynę, Kobietę
zmieniały w zaklęte!
czemu tak sie stało
i czy tak być miało?
wtorek, 31 stycznia 2012
love
Can we meet?
You and me?
I am you
You are me
You would like to say so sorry
You can sing this all your nights
You could take just sweet memories
but you've broken our past
I was brave and powerful
I was ready to be foolish
checked my body million times
will I live or will I die
I would like to say forgive me
I can whisper this all nights
I could pray for better stories
but I gave you all of mine
You were brave and powerful
You were ready to be foolish
checked your body million times
will you live or will you die
You and me?
I am you
You are me
You would like to say so sorry
You can sing this all your nights
You could take just sweet memories
but you've broken our past
I was brave and powerful
I was ready to be foolish
checked my body million times
will I live or will I die
I would like to say forgive me
I can whisper this all nights
I could pray for better stories
but I gave you all of mine
You were brave and powerful
You were ready to be foolish
checked your body million times
will you live or will you die
wtorek, 18 października 2011
Night with Dragon
knock knock, knock knock
In the middle of the dark night
I'm knocking to your body
softly, not to break your rest
my sweet child, my buddy
Your eyes are open for a while
from moon side saying to me hi, yes hi
sleep, dream, remember daughter
The teaching from the sky
Once upon a time
sometimes it happens now
The dragon comes from light
and lands into the dark
Light and Dark
they danced together many long years
The dragon looked at their first steps on the Earth
both of them full of love and sex
joined with each other in harmony
to give birth to the world, they love
Light is never better than Dark
Dark is never worse then Light
Human child, listen to me now carefully
Darkness is like parents' arms
I tell you the truth directly
The dark gives safety, peace and calm
Continue this trip with me
don't wake up from the dream
I want you to know this secret
and share with human beings
watch...
The light comes
brings movement, vibrations
makes warm energy
and puts all these priceless gifts
straight into the darkness, see?
They trust each other
They love each other
From the beginning, believe me
Dark is never better than Light
Light is never worse than Dark
Darkness hugs Light
carefully
and gives it
opportunity
I tell you...
doesn't matter who first said this great lie
about the bad, full of crimes, fears, dangers dark
You all believed in it
your mind creates the world
That's why your life is hard....
before the day will come
remember
Light and Dark never changed from The Beginning Time
what happens with you is a delusion
common sickness of mind
sleep human child, in the dark night
take rest before the light of day
Love again innocent darkness
it is the oldest human way
In the middle of the dark night
I'm knocking to your body
softly, not to break your rest
my sweet child, my buddy
Your eyes are open for a while
from moon side saying to me hi, yes hi
sleep, dream, remember daughter
The teaching from the sky
Once upon a time
sometimes it happens now
The dragon comes from light
and lands into the dark
Light and Dark
they danced together many long years
The dragon looked at their first steps on the Earth
both of them full of love and sex
joined with each other in harmony
to give birth to the world, they love
Light is never better than Dark
Dark is never worse then Light
Human child, listen to me now carefully
Darkness is like parents' arms
I tell you the truth directly
The dark gives safety, peace and calm
Continue this trip with me
don't wake up from the dream
I want you to know this secret
and share with human beings
watch...
The light comes
brings movement, vibrations
makes warm energy
and puts all these priceless gifts
straight into the darkness, see?
They trust each other
They love each other
From the beginning, believe me
Dark is never better than Light
Light is never worse than Dark
Darkness hugs Light
carefully
and gives it
opportunity
I tell you...
doesn't matter who first said this great lie
about the bad, full of crimes, fears, dangers dark
You all believed in it
your mind creates the world
That's why your life is hard....
before the day will come
remember
Light and Dark never changed from The Beginning Time
what happens with you is a delusion
common sickness of mind
sleep human child, in the dark night
take rest before the light of day
Love again innocent darkness
it is the oldest human way
czwartek, 22 września 2011
weź i ją obejmij!
Zadałam sobie pytanie, czy chce mi się jeszcze podróżować po dalekim świecie. Co mnie nadal przyciąga, a czym jestem zmęczona?
Czuję się szczęściarą, że mam za sobą kilka niezapomnianych wypraw i pewnie niejedna przede mną!
Najpiękniejsze miejsce w jakim byłam to krystaliczna Roraima - góra tepui. Choć minęło już kilka lat, od kiedy dotykałam tego księżycowego raju, przepełnia mnie magia tamtej wyprawy. Do dzisiaj wibruje w moim ciele ścieżka żywego zapisu, do dzisiaj płynie do mnie miłość tej góry.
Bez wątpienie są na Ziemi miejsca, w których chcę się jeszcze znaleźć. Choć teraz nie wiem, które to są! Może jakaś jaskinia?
Z tych wspomnień i zadumania pojawiło się doświadczenie, którym mam ochotę się podzielić. Po części jest to zasługa jogi, która w ciało wprowadza skupienie i medytację - rodzaj uważności, dzięki której moja intuicja wpada na fajne pomysły.
A więc leżę sobie na wałku do jogi, otwieram klatkę piersiową, (to chyba jeden z wariantów savasany) rozkładam ręce na boki i… wywołuję z pamięci głos Kasi, mojej cudownej instruktorki: „unieś ręce nad podłogę, na kilka centymetrów i poczuj jakbyś trzymała w ramionach kulę ziemską; pozwól teraz aby jej ciężar spłynął na twoje ciało” i…
pod tym ziemskim ciężarem moje ręce opadły. Dotknęłam… lewe ramię zanurzyłam w Atlantyku, poczułam prądy na skórze, ciepłe i zimne, decydowałam czy chcę głębiej zanurzyć się w chłodnej toni, czy grzać się od słońca na lustrze wody. Obserwowałam przepływające pod moją pachą duże ryby, buszujące tuż pode mną rekiny, delfiny, które skakały przez ramię i trącały mnie swoimi nosami. Przedramię znalazło się w Amazonii, zapadłam się w buszu, nasycałam wilgocią tropiku. Pozwoliłam podrapać się małpom, drasnąć pazurem pumie, owinąć się wokół nadgarstka wężowi. Moje palce zaś dotykały szczytów, dolin i pustkowia andyjskich gór. W wyobraźni, która pracowała na najwyższych obrotach moje ciało było tak długie, że mogłam znaleźć się gdziekolwiek pragnęłam być. Czułam się bezpieczna. Wiedziałam, że gdziekolwiek teraz dotknę, nic złego mi się stać nie może, przytulałam Ziemię. Skierowałam uwagę na prawą stronę. Poczułam chłód pustynnej nocy i upał słońca w zenicie. Piasek i wiatr zasypywały i odkrywały moje ciało na przemian. Wylądowałam w wysuszonym korycie rzeki, ułożyłam w nim swoją rękę, przylgnęłam do dna, czułam pod skórą spękaną ziemię, głód, rozpacz i...miłość. Skupiłam się jak mogłam najmocniej, żeby z mojego ciała popłynęła teraz miłość, na wszystkie kierunki, wszędzie tam gdzie stykałam się z Ziemią, wszędzie tam gdzie jej dotykałam. Popłynęła swobodnie. Po policzkach popłynęły wtedy łzy wzruszenia. Nie mogłabym sobie wyobrazić piękniejszego spotkania z Matką Ziemią. Mało mi było jeszcze! Oparłam przedramię o himalajskie szczyty. Pod skórą czułam jak topnieje śnieg, ale nie było mi wcale zimno, ześlizgnęłam się niżej i sól osiadła jak szron na stojących dęba włoskach. Po mojej dłoni przeszedł się samotny tygrys sumeryjski. Nawet nie drgnęłam, żeby tylko się nie spłoszył. I wydłużałam swoją dłoń jak tylko mogłam najdalej, aby tak lazł i lazł po moim ciele. Głowę i stopy wsparłam o bieguny. Brzuchem dotknęłam mchu w lesie, piersi zanurzyłam w rzece…było mi dobrze, po prostu. Przytuliłam się do całej Ziemi i całą Ziemię przytuliłam do siebie.
pod tym ziemskim ciężarem moje ręce opadły. Dotknęłam… lewe ramię zanurzyłam w Atlantyku, poczułam prądy na skórze, ciepłe i zimne, decydowałam czy chcę głębiej zanurzyć się w chłodnej toni, czy grzać się od słońca na lustrze wody. Obserwowałam przepływające pod moją pachą duże ryby, buszujące tuż pode mną rekiny, delfiny, które skakały przez ramię i trącały mnie swoimi nosami. Przedramię znalazło się w Amazonii, zapadłam się w buszu, nasycałam wilgocią tropiku. Pozwoliłam podrapać się małpom, drasnąć pazurem pumie, owinąć się wokół nadgarstka wężowi. Moje palce zaś dotykały szczytów, dolin i pustkowia andyjskich gór. W wyobraźni, która pracowała na najwyższych obrotach moje ciało było tak długie, że mogłam znaleźć się gdziekolwiek pragnęłam być. Czułam się bezpieczna. Wiedziałam, że gdziekolwiek teraz dotknę, nic złego mi się stać nie może, przytulałam Ziemię. Skierowałam uwagę na prawą stronę. Poczułam chłód pustynnej nocy i upał słońca w zenicie. Piasek i wiatr zasypywały i odkrywały moje ciało na przemian. Wylądowałam w wysuszonym korycie rzeki, ułożyłam w nim swoją rękę, przylgnęłam do dna, czułam pod skórą spękaną ziemię, głód, rozpacz i...miłość. Skupiłam się jak mogłam najmocniej, żeby z mojego ciała popłynęła teraz miłość, na wszystkie kierunki, wszędzie tam gdzie stykałam się z Ziemią, wszędzie tam gdzie jej dotykałam. Popłynęła swobodnie. Po policzkach popłynęły wtedy łzy wzruszenia. Nie mogłabym sobie wyobrazić piękniejszego spotkania z Matką Ziemią. Mało mi było jeszcze! Oparłam przedramię o himalajskie szczyty. Pod skórą czułam jak topnieje śnieg, ale nie było mi wcale zimno, ześlizgnęłam się niżej i sól osiadła jak szron na stojących dęba włoskach. Po mojej dłoni przeszedł się samotny tygrys sumeryjski. Nawet nie drgnęłam, żeby tylko się nie spłoszył. I wydłużałam swoją dłoń jak tylko mogłam najdalej, aby tak lazł i lazł po moim ciele. Głowę i stopy wsparłam o bieguny. Brzuchem dotknęłam mchu w lesie, piersi zanurzyłam w rzece…było mi dobrze, po prostu. Przytuliłam się do całej Ziemi i całą Ziemię przytuliłam do siebie.
Wymiana energii miłości z Ziemią jest zjawiskiem uzdrawiającym. Wzajemnie uzdrawiającym.
Wybierz się w taką podróż. Ja teraz wracam obejmować Ziemię. Kochać ją. Buszuję po przeróżnych zakątkach. Dzięki wyobraźni – sugestywnie i namacalnie.
Bo męczy mnie latanie samolotami.
niedziela, 29 maja 2011
meeting with dragon, late but too early
don't talk
don't argue
stop crying
don't scream
I don't wanna listen to you
I don't wanna listen to you
please go back from where you came
please go back from where you came
take your toys
money, stories
skills are yours
take it all
...and go home
please go back from where you came
and enjoy playing with your brain
poor man, though in front of me
still as truth your lie you see
sway in your illusion sea
sleeping ...yes
but you are free
take your chance to be blind
your war is against you now
be the winner in your head
but the loser at the end
please go back from where you came
I have no time for this game
it is not a lover's voice
it is not a girlfriend's choice
you can't recognize me now
trust
it's love from dragon eye
if you don't agree with it
that's the point
go back to sleep
but not to leave you
with empty hands
not to tell you:
there is no chance
pray like I do
with all power
for awakening
befor you die
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)